czwartek, 16 marca 2017

Kolorowy zawrót głowy

Czyli o tym jak Melisska wzięła farbki do wełny i zaczęła się artystycznie wyżywać na niewinnej wełence.

Oto efekty tych prac:

Na pierwszy ogień poszedł Falkland z włóknem różanym. Wiedziałam, że kolor złapie tylko wełna, więc zaskoczenia nie było. Miały być kolory kojarzące się z różą herbacianą.

Potem wzięłam się za runo Texel i łagodną wariację na temat pawich piór.
Później przyszła kolej na kwiatowe inspiracje czyli irysy. Czesanka to BFL z jedwabiem Tussah.
Z tego farbowania nie jestem zadowolona. Cóż porażki też się zdarzają, a może gotowa przędza mnie pozytywnie zaskoczy?

Dalej już była jazda bez trzymanki czyli "Rajski kwiat" na runie Wensleydale.
A na deser połączenie turkusu z pomarańczem czyli wełenka nowozelandzka.




A wszystkie razem prezentują się tak



Zdecydowanie kocham kolory!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz