piątek, 19 maja 2017

Wiosna, wiosna ach to Ty?

Za oknem przepiękne słońce, a termometr tuż przy parapacie pokazuje 48 stopni....tak....a ja mam 38 stopni....Dopadła mnie jakaś paskudna choroba. Przez to mniej kręcę i w ogóle siły nie mam.

Ale wyschły nowe włóczki, poetykietkowałam je i obfociłam tuż przed chorobą.
Wełenka Nowozelandzka jagnięca. Przędła się sympatycznie, farbowanka moja własna, dwunitka, w mojej ulubionej grubości "Sport" czyli 198m/105g, przędziona "woolen". Wiosennie i świeżo.




Kolejna to Wensleydale. Połysk ma ta wełna przepiękny, ale nie polubiłyśmy się. Powodem jest długość włosa i moje preferencje. No źle mi się długowełniste rasy przędzie. Aby ułatwić sobie pracę przędłam "from the fold". Podziwiam osoby, które przędą Wensa prosto z taśmy.
Wyszedł tropikalny sorbet, 2ply, 108m/103g.




Ukręciłam też nie do końca udanego singla, w dodatku w ogóle nie mogę trafić odpowiedniego oświetlenia by zrobić mu zdjęcia. Jest to mieszanka różnych wełen- Merynos, Fińska, szczypta alpaki i jedwab sari.


Ciągle ćwiczę kręcenie singli, a nie jest to proste. Czytam, kształcę się i wszędzie znajduję informację, że singla nie da się idealnie zbalansować. Zawsze jest ten skręt w którąś stronę (u mnie to "S"), a kluczem jest minimalne skręcenie włókien. No i to jest mój problem- ciągle się obawiam, że jak słabiej skręcę to się włóczka rozejdzie. Pozostaje ćwiczyć nadal, albo kręcić bardzo cienkie single, bo im cieńsza nitka tym więcej skrętu jej trzeba. Tego singla jest 102g/204m.

Na szpuli wyglądał tak:





Blending board też jest w użytku. Powstały wiosenne roladki chociaż kolory jesienne.


A z nich spory, jumbo-motek rustykalnej nitki w kolorach jesiennych liści. 165g 364m dwunitki.






Rustykalny dlatego, że wszelkie faktury, zgrubienia nie były usuwane, ale pozwoliłam im się wkręcić, przez co miejscami włóczka jest grubsza, miejscami cieńsza, są bąbelki, grudki i zgrubienia. Tak miało być- dziko.
Skład tej dwunitki to Kent Romney i merynos w kolorach pomarańczu i szarości. Romneya farbowałam sama na żółto, pomarańczowo i brązowo. Merynos był barwiony fabrycznie.
Myślę, że to rasowa męska nitka, ale może jakiejś kobiecie też się spodoba.


















środa, 10 maja 2017

Przędzie się

Ostatnio prawie wszystko kręci się w okół przędzenia. Jeśli odkryją nową jednostkę chorobową o nazwie "zespół niespokojnych rąk" to jestem klinicznym przypadkiem, a dokumentacja przebiegu choroby powstaje właśnie tu.
A, że spełniło się moje marzenie o posiadaniu nowoczesnego kołowrotka to już w ogóle przepadłam, ale pacjent odmawia leczenia ;)

Moje wymarzone (sensowne cenowo) nowe koło to Ashford Kiwi 2, które udało mi się sprowadzić w cenie niższej niż polskie kołowrotki.
Czy mam jakieś zastrzeżenia? W sumie tak, o ile prawie cały kołowrotek jest wykonany z drewna, o tyle samo koło napędowe jest z płyty. Mam wersję ekonomiczną czyli nielakierowaną, więc na pewno go wymaluję żeby zabezpieczyć przed zanieczyszczeniami.
Poza tym chodzi jak złoto i bardzo lekko mi się na nim pracuje, jeśli mam być szczera czuję się jakbym przesiadła się z Malucha do Volvo ;)

Nowy kołowrotek-nowe włóczki:

Najpierw uprzędłam cieniznę i eksperyment czyli włókno bananowe, w 50gramach jest 200metrów dwunitki. Jest to typowa czesanka roślinna czyli wymagająca uwagi i cierpliwości, ale jej plusem jest bardzo ładne przyjmowanie skrętu i wytrzymałość na rozerwanie.




Po cieniznach przyszła kolej na grubaski, szczerze mówiąc dużo większe wyzwanie dla mnie ;)
Uprzędłam runo Polwarth z jedwabiem Mulberry.146m/102gramy WPI=9 N-ply




Później wzięłam się za wełenkę Nowozelandzką, którą zafarbowałam kilka miesięcy temu. Aby zachować szaleństwo kolorystyczne, troiłam Navajo. Wyszło 140m/98gram. WPI=11



Jeszcze zaległa włóczka czyli mieszanka Falkland z włóknem różanym. Miejscami poprzekręcałam, muszę przepuścić jeszcze raz ten motek przez koło, albo przewinąć kilkukrotnie dla rozluźnienia skrętu bo szkoda mi tych kolorów. 330m/100g. WPI=19



Na dziś tyle, kolejne włóczki schną po stabilizacji, szczegóły wkrótce.

piątek, 21 kwietnia 2017

Zima wiosną....

Dwa dni temu spadł w Krakowie śnieg, przedwczoraj też....Protestuję! Jest kwiecień, wiosna i powinno być ciepło i słonecznie!
Nitki ostatnio wiosenne kręcę jakby na przekór aurze.

Powstała wiosennie zielona dwunitka. Wełna Corriedale z szczmielem białym czyli ramią. 96m/50g, przędziona metodą woolen.

Ukręciłam również Art Yarna. Nie znam polskiej nazwy, po angielsku nazywa się "Coils"

Jest to mieszanka z Owieczkowego pudełka czyli merynos, alpaka i włókno różane, bardzo mięciutka.

Na koniec dzisiejszego wpisu nitka, która mnie osobiście kolorystycznie nie leży, ale znalazło się sporo osób, którym się podoba, dlatego szybko zmieniła właścicielkę.

Jest to BFL z jedwabiem Tussah w singlu. 102gramy/430 metrów. Bardzo mięciutka, z pięknym i szlachetnym połyskiem jedwabiu. Ta szlachetna mieszanka prawdopodobnie stanie się chustą.

Gotowe są kolejne nitki, ale czekają na zdjęcia czyli słoneczną pogodę z dużą ilością dziennego światła.



niedziela, 9 kwietnia 2017

UPRZĘDY OSTATNIEGO TYGODNIA

Ten mijający tydzień był dość aktywny prządkowo.

Najpierw postanowiłam zamienić w włóczkę roladki, które wymieszałam jako pierwsze na tablicy, czyli owieczkę Fińską z włóknem sojowym i odrobiną angeliny.

Powstała 80m dwunitka o wadze 40g. Zmierzyłam WPI i wyszło 14 czyli DK(druty 3,75-4,5mm).

Po uwolnieniu kołowrotka zabrałam się za Owieczkowe pudełko. Znowu korzystając z roladek. Tym razem wymieszałam czesankę z runa rzadkiej i starej brytyjskiej rasy czterorogich owiec Manx Loaghtan z jedwabiem sari i włóknem sojowym. Roboczo nazwałam ją "Cappuccino o smaku orzechów laskowych z posypką malinową". Przędłam jak nitka chciała czyli całkowicie dla relaksu.
Powstał precelek ważący 58g i mierzący 136m. Pomiar WPI-11 wskazuje na nitkę Worsted czyli drutowo przedział 4,5mm-5,5mm.
Powstała jeszcze jedna włóczka, ale na razie się suszy i czeka na obfotografowanie.
Uaktywniłam również moje konto na Ravelry gdzie staram się w miarę na bieżąco zamieszczać informacje o kołowrotkowych wyczynach.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

SZARY MERYNOS

Pod koniec zeszłego tygodnia udało mi się uprząść szarego merynosa. Doczekał się również na zdjęcia.
Jestem na prawdę zadowolona. Nitka wyszła taka jaką chciałam.
Przędłam metodą woolen na grubość około skarpetkową czyli ponad 400m/100g.

Powstały dwa precelki o łącznej wadze 107g i długości 458m.
Jest to dwunitka przędziona sposobem, który po angielsku nazywa się Center pull ball.
Nitka przewijana jest w kłębek i łączona środkowa z zewnętrzną. Dzięki temu osoby posiadające jedną jedyną szpulkę przy kołowrotku mogą dwoić i to bez strat we włóczce.
Podstawową wadą tej metody jest możliwość, a raczej spore prawdopodobieństwo plątania przędzy. Trzeba prząść uważnie i odpowiednio odwijać kłębek.

To co najbardziej podoba mi się w gotowej przędzy to jej piękny kolor oraz niesamowita miękkość.

poniedziałek, 27 marca 2017

Hand pulled roving

Czyli ręcznie wyciągana taśma do przędzenia? Ach te polskie tłumaczenia.
Postanowiłam zmierzyć się z wyzwaniem i wypróbować nieco inaczej wykorzystać blending boarda, zwykle używanego do robienia rolagów (roladek).

Jedną z ostatnio farbowanych czesanek postanowiłam podrasować. Projekt wyglądał tak:

Runo Texel, jedwab i angelina.
W trakcie pracy.
I gotowe :)
Teraz pozostaje czekać na wolny kołowrotek i pokazać gotową niteczkę. Bardzo mi się spodobał ten sposób przygotowania czesanki do przędzenia. Daje szerokie pole do popisu, ale ma też wady. Przede wszystkim brak mi wprawy w korzystaniu z diz-a, dlatego taśma jest miejscami węższa. Idealnie byłoby gdyby była równej szerokości na całej długości. Praktyka czyni mistrza, a ja na pewno będę ćwiczyć.




sobota, 25 marca 2017

Sprzęty i materiały do pracy

Ciekawym zbiegiem okoliczności ostatni tydzień upłynął na dostawach narzędzi i materiałów do pracy. Jupiii! Radość tym większa, że na niektóre z nich czekałam kilka miesięcy.

Zatem od początku:

Czyli projekt "Owieczka- prządkowe pudełko" niespodzianka, a w nim same rarytasy.

Len, Wensleydale, Szczmiel biały czyli Ramia indyjska oraz wyczeski z prawdziwej angory. Prawdziwy rarytas- angora z królików hodowanych i traktowanych etycznie, cruelty free.

W wiosennej edycji nie mogło zabraknąć koloru:
Z lewej nie ruszona jeszcze przeze mnie mieszanka Corriedale z Szczmielem białym "Przebiśnieg", a z prawej przygotowany projekt do wykonania. Skład szlachetny: merynos, włókno różane, jedwab, baby alpaka. Pomysł mam sprecyzowany, sama jestem ciekawa nitki bo to eksperyment :)

Kolejny eksperyment to moje autorskie połączenie runa rzadkiej rasy owiec Manx Loaghtan, (które również było częścią Pudełka) z jedwabiem sari oraz włóknem sojowym. Nie pokażę całości, jedynie uchylę rąbka tajemnicy.
Cappuccino czekoladowe z pudrem malinowym. Bardzo jestem ciekawa nitki.

Na deser prządkowe przydasie z Pudełka czyli przepiękny Diz z drzewa oliwnego, saszetka płynu do prania surowego runa oraz słodki akcent- owieczka, która zamieszkała już na moim kołowrotku.
Ale to nie koniec rarytasów tego tygodnia. Po kilku miesiącach czekania mam! mam! tablicę do mieszania włókien czyli Blending Board! Mąż mi zrobił :) Przecież jak mężczyzna powiedział, że coś zrobi, to zrobi. Nie trzeba mu co pół roku przypominać....
Tablica jest wyjątkowa bo wielkość obszaru roboczego to aż 30cmx30cm. Nie znalazłam takiej na rynku Polskim. Pierwsza wprawka wyglądała tak.
Jest to runo owcy fińskiej w czerni z włóknem sojowym i angeliną. Jeszcze niedoskonałe, jeszcze nie najładniejsze, ale są pierwsze roladki (rolagi).

Ponieważ małżonek miał dobry dzień doczekałam się również hackli, które już testowałam i bardzo wspomagają pracę z runem wrzosówki i polskiego merynosa.
Na koniec coś do tkania czyli dębowe czółenko oraz tabliczki tkackie również z dębu, ale bielonego, czyli fascynacja krajkami mi nie mija ;) a kram Yggdrasill zrealizował moje zamówienie.


Na kołowrotku kończy się prząść szary merynos, ale nie sposób było zrobić mu zdjęcie, więc pokażę dopiero gotową niteczkę. Mam nadzieję, że uda się zdwoić w nadchodzącym tygodniu i zabrać za pudełkowe rarytasy. Nie mogę się doczekać!