Dawno mnie tu nie było, ale okoliczności okołożyciowe nie ułatwiają częstego pisania.
Ale to nie znaczy, że nic nie robilam bo coś tam ukręciłam.
Najpierw był dłuższy projekt czyli nitka-śmieciuszka, o szlachetnym składzie. Merynos, wielbłąd i jedwab, dużo jedwabiu. Sari i mulberry.
Jest to raczej artystyczna nitka o nierównym splocie. Wyszło tweedowo i moim zdaniem ciekawie.
Łącznie 287 gramów i 658 metrów dwunitki.
Później przyszła pora na szybki projekt i przy okazji wypróbowanie nowości Sklepikowych czyli kolorowych mieszanek gotowców. Na pierwszy ogień wybrałam letnie turkusiki z niebieskościami. Dokładnie te:
Turkusowo niebieska czesanka
Na koniec przyszły myśli i uczucia bardziej jesienne, a wraz z nimi potrzeba koloru. Nie zastanawiając się zbyt długo złapałam farbki i pomazałam trochę po wełnie.
Na drutach też coś tam się dzieje. Zaczęłam długi projekt, który może skończę przed zimą. U Intensywnie Kreatywnej jest swetrowe Razemrobienie, a za mną od dawna chodził sweterek z ręcznie przędzionej wełenki. Akurat pomyślałam, że nada się alpaka, którą ostatnio pokazywałam. Oczka już na drutach. Żeby tylko ktoś wolny czas rozdawał....
Blog poświęcony przędzeniu i farbowaniu wełny oraz innych włókien.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czesanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czesanka. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 września 2017
środa, 23 listopada 2016
Uczę się
Od początku listopada jestem właścicielką zabytkowego kołowrotka w całkiem niezłym (moim zdaniem) stanie.
Początki naszej znajomości były dość trudne, ale z dnia na dzień stają się coraz bardziej obiecujące.
Najlepiej obrazuje je ta szpula:
Z prawej strony to cieniej, to grubiej, za dużo skrętu, albo za mało, a z lewej postępy czyli coś przędzopodobnego.
Jestem zadowolona bo mimo braku czasu udaje się chociaż 20 minut dziennie pokręcić, a efekty coraz przyjemniejsze.
Kocham kolory, dlatego postanowiłam nauczyć się farbowania. Zakupiłam kilkanaście barwników do wełny rodzimego Kakadu. Jak szaleć to szaleć.
Na pierwszy ogień poszła Tęcza bo tak sobie nazwałam te intensywne i żywe kolorki
A tak wygląda tęcza kiedy się suszy:
Dla równowagi kolorystycznej i eksperymentów z barwnikami dołączyły pastele, roboczo nazwane przeze mnie Akwarelkami:
Tęczowa czesanka to Eider, a Akwarelki to South American.
Ciekawa jestem jak będą wyglądać uprzędzione. Gdyby doba była dłuższa....
Początki naszej znajomości były dość trudne, ale z dnia na dzień stają się coraz bardziej obiecujące.
Najlepiej obrazuje je ta szpula:
Z prawej strony to cieniej, to grubiej, za dużo skrętu, albo za mało, a z lewej postępy czyli coś przędzopodobnego.
Jestem zadowolona bo mimo braku czasu udaje się chociaż 20 minut dziennie pokręcić, a efekty coraz przyjemniejsze.
Kocham kolory, dlatego postanowiłam nauczyć się farbowania. Zakupiłam kilkanaście barwników do wełny rodzimego Kakadu. Jak szaleć to szaleć.
Na pierwszy ogień poszła Tęcza bo tak sobie nazwałam te intensywne i żywe kolorki
Dla równowagi kolorystycznej i eksperymentów z barwnikami dołączyły pastele, roboczo nazwane przeze mnie Akwarelkami:
Tęczowa czesanka to Eider, a Akwarelki to South American.
Ciekawa jestem jak będą wyglądać uprzędzione. Gdyby doba była dłuższa....
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















