Pokazywanie postów oznaczonych etykietą runo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą runo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 listopada 2017

Cormo czyli miękkość nad miękkości

Dziś na tapecie owieczka rasy American Cormo.

Najpierw zdjęcie rasy.
Już na pierwszy rzut oka widać, że to wybitnie wełnista rasa, w typie merynosa o sporym obroście.

Zdjęcie pochodzi z internetowych zasobów, witryny  raisingsheep.net

 Amerykańska rasa owiec Cormo pochodzi z Tasmanii (Australia). Jest mieszanką Superfine Saxon Merino, Lincoln i Australian Merino. W 1976 roku Cormo zostały po raz pierwszy przywiezione do Stanów Zjednoczonych.  
Oryginalnie Cormo Tasmańskie to krzyżówka Corriedale z Merynosem- stąd nazwa Cor-Mo.
Amerykańską rasę owiec Cormo można odróżnić od Tasmańskich po otwartym owełnieniu łba (co oznacza, że nie ma wełny między policzkiem a "grzywką"), jest to pożądana cecha, ponieważ pozwala owcom na swobodne widzenie.  
American Cormo to wytrzymała rasa, która może się dobrze rozwijać w różnych, trudnych warunkach klimatycznych.  
Rasa ta jest znana z produkcji  białego, delikatnego i dość długiego runa o wyjątkowym stopniu zagęszczenia włókien. Istnieją oczywiście mieszańce, najczęściej krzyżówki z merynosami czy Rambouillet i wtedy wełna może mieć odcienie brązów, szarości czy ciemnego grafitu.

Owce Cormo to doskonałe matki, a ich niewielkie rozmiary pozwalają na ekonomiczną hodowlę.

Metryczka:

Waga dorosłych samic:54-73kg
Waga dorosłych samców: 72-91kg

Waga surowego runa z samic: 2,26-3,62kg 
Powierzchnia obrostu wełną:  50-65%

Grubość włosa: 17-23 mikrony

Długość kosmyka: 8,5-12,5cm

Ze względu na bardzo delikatne runo owce często są okrywane by zabezpieczyć je przed zabrudzeniami.

Pora na część praktyczną i mocno subiektywną: 

Miałam do dyspozycji dwie próbki. Pierwsza z nich, biała w postaci przetworzonej fabrycznie taśmy. W dotyku jest niczym kaszmir, niesamowicie miękka, delikatna.

 Fabryczne czesanie tak delikatnych włókien ma wady- powstają nepki, o których pisałam już przy okazji opisu rasy Polypay.
Długość kosmyka w mojej próbce mieści się w przedziale teoretycznym:
Moja druga próbka to surowe, brudne runo pochodzące z krzyżówki Cormo z Rambouilletem, w pięknym antracytowym kolorze. Karbikowanie jest wyraźne, wełna niesamowicie miękka, zapach zdecydowanie inny niż owce, które znam z Europy, mało intensywny, ale dość nieprzyjemny. Zawartość lanoliny niewielka, ale oczywiście odczuwalna w dotyku.



 Długość pasemka:

Runo wyprałam, wysuszyłam, rozluźniłam palcami i bardzo delikatnie wyczesałam na psich szczotkach. To runo wymaga olbrzymiego wyczucia i delikatności przy czesaniu, ruchy muszą być płynne i powolne by nie pozrywać delikatnych włókien, ani nie naprodukować "nepków".
Przędłam moje próbki na 30gramowym wrzecionie typu drop spindle. Biała próbka wychodziła nieco fakturzasta, musiałam wyskubywać zgrubienia, zaś własnoręcznie czesane runo było zdecydowanie przyjemniejsze w pracy.


Bardzo ładnie wyciąga się super cienką nitkę typu lace, myślę, że grubiej uprzędziona będzie bardzo ładnie się sprawdzać przy wzorach warkoczowych.
Najlepiej zrobić próbki i zobaczyć ile skrętu trzeba nadać przędzy, gdyż mój cienko uprzędziony singiel po zdwojeniu zrobił się niesamowicie puszysty.

Osobiście kocham taki efekt, ale osoby, które chcą uzyskać bardzo cieniutką nitkę na pewno muszą mieć na uwadze tę właściwość runa.

Gotowa przędza zdecydowanie nadaje się na dzianiny blisko ciała, także dla dzieci, jest miękka, puszysta, delikatna, sprężysta i mięsista, na prawdę porównywalna delikatnością z kaszmirem.



środa, 16 sierpnia 2017

Stare i nowe projekty

Alpaka, którą przędłam w lipcu w ramach Tour de Fleece nareszcie doczekała się zdjęć.
Jest tego jakieś 400 gramów.



Czesanie na psich szczotkach to bardzo żmudna i powolna praca, ale jak się nie ma drumka ani grępli to się nie ma wyjścia. Jeszcze mi zostało drugie tyle runa, ale to powolutku, na spokojnie.
Bardzo się z alpaką polubiłyśmy i na pewno nie będzie to ostatnie moje runo, zwłaszcza, że występuje w tylu pięknych, naturalnych kolorach.

Drugi stary projekt to włóczka z roladek nazwanych roboczo "Kwitnące drzewko wiśniowe" czyli mieszanka wełny Shetland Moorit, ręcznie barwionego Romneya skandynawskiego, angeliny i włókna sojowego.



To teraz nowe projekty, czyli Mardi gras II, tym razem na wełnie skandynawskiej.






Oraz najnowszy projekt, na razie na etapie roladek.
Skład bogaty- jedwab, wielbłąd, merynos, jedwab sari. Chcę raczej cienką nitkę, dwunitkę, taką na zwiewną chustę/szal. Zanosi się na długie godziny kręcenia, ale to bardzo dobrze bo w końcu lubię prząść :-)))

sobota, 10 czerwca 2017

Sposób na alpakę

Dokładniej to mój sposób na alpakę. Absolutnie nie twierdzę, że najlepszy, bo takich nie ma, ale u mnie się sprawdza i może jeszcze komuś się przyda.
Udało mi się niedawno zakupić surową wełnę alpaki prosto ze strzyży, drugi gatunek. Zaryzykowałam bo określenie drugi gatunek oznaczać może wszystko, ale na zdjęciach wyglądała całkiem dobrze.
Nie tylko na zdjęciach: Tak to też zdjęcie, ale już moje ;)

Jest to kolor Light Fawn czyli wiele odcieni od kremowej bieli poprzez ciemne toffi. Oczywiście spodziewałam się że będzie jakaś materia roślinna, jednak nie ma jej dużo. Co najważniejsze nie ma w ogóle odchodów. Drugi gatunek wynika tu z długości, a raczej krótkości włosa.

Również przystrzyżyn czyli tych bardzo krótciutkich włosków powstających w miejscach gdzie strzygacz więcej niż jednokrotnie przyłożył maszynkę nie ma bardzo dużo.


Cechą odróżniającą wełnę alpaki od owczej jest praktycznie brak zapachu (oraz tłuszczopotu co wynika jedno z drugiego)
Teraz jak się za to zabrać?
Wszelką materię organiczną oraz przystrzyżyny wybieram ręcznie. Staram się wybrać pukiel włosia i trzymając za część górną rozczesuję psimi szczotkami dół pukla, a następnie chwytając dół pukla rozczesuję górę. Wełna alpaki nie ma lanoliny dlatego jest to całkiem proste. To co jest wyzwaniem w alpaczym runie to piach, pył i kurz. W tym konkretnie prawie go nie ma!
W innym wypadku pierwszą czynnością byłoby pranie! Ale pranie delikatne i absolutnie nie odtłuszczające bo nie ma czego odtłuszczać.

Przy tak wstępnie przygotowanym runie można wyczesać go pod nitkę worsted, grzebieniem do wełny i hacklami lub pod nitkę woolen gręplami ręcznymi, na drum carderze, albo tablicy blending board.
Wybieram woolen ponieważ będzie mniej strat, a ja strat nie lubię, w dodatku przędę głównie puszyste, ciepłe nitki.
Co dalej? Ano nakładam te rozczesane kłaczki na gręple (u mnie to szczotki), nie starając się by włosek był koło włoska. Wręcz przeciwnie! W nitkach woolen, włoski mają krzyżować się i biec w różnych kierunkach by pomiędzy nimi mogło gromadzić się powietrze. Taka nitka będzie bardziej miękka, ciepła i puszysta.
Czeszę.

I teraz można albo zrobić roladkę (rolag) zwijając od dołu do góry, jak przy owczej wełnie, albo....
Zwinąć od jednego boku do drugiego w kępki o stożkowatym kształcie.

Lubię prząść z takich kłaczków. (Cytrus zajęty Gotlandem, więc pozuje Michalinka).
Przędę semi-woolen czyli wysnuwam krótkimi ruchami do przodu, ale puszczam skręt bez wygładzania.
Niteczka wychodzi puszysta, włochata, typowa dla alpaki. Pozostaje jeszcze ją zwielokrotnić, wyprać i ustabilizować skręt. Ale o tym innym razem.