Owce czarnogłówki są bardzo charakterystyczne. Dorosłe mają czarną głowę i nogi, a jagnięta rodzą się całe czarne. Bardzo mi się te owce podobają, ale w sumie nie ma owiec, które mi się zupełnie nie podobają.
Zdjęcie pochodzi z internetowych zasobów (na pulpit.com).
Oczywiście prządki interesuje wełna :) W przypadku czarnogłówek jest ona biała ze stalowym odcieniem, jednolita i dość gruba (ok.28-34 mikronów), jest dość szorstka w dotyku.
W ciągu roku odrost może dochodzić do 9 cm.
Tyle teorii, teraz trochę praktyki. Tak wyglądają pukle surowego runa (z prawej strony) oraz po praniu (z lewej strony). Zwróćcie uwagę na piękne karbikowanie.
Po przebraniu ręcznym czyli wybraniu niewielkiej ilości trawek i przystrzyżyn przystąpiłam do prania. Dzięki temu, że runo posiadam od prządki znającej się na owcach, jest zdecydowanie dobrze przebrane. Dziękuję Karolina za Twoją ciężką pracę!
Prałam w letniej wodzie używając Unicorn-owego Power Scour czyli preparatu bardzo zachwalanego przez Amerykanki.
Faktycznie pięknie dopiera, a stosowałam roztwór 1% w stosunku do wagi runa.
Jeśli ktoś lubi zachować dużą lub średnią ilość lanoliny to NIE polecam! Preparat bardzo dobrze odtłuszcza, a jak wiemy nie zawsze jest to pożądane.
Po 5 płukaniach woda była już czysta, więc pozwoliłam wełnie odcieknąć, a następnie wyłożyłam na suszarce.
Wysuszoną czesałam na psich szczotkach (nadal nie mam grępli) tworząc puchate roladki. Przy okazji przeprosiłam się z wrzecionem, a kręcenie nim to nie jest moja mocna strona. Cóż, trzeba ćwiczyć, inaczej wprawić się nie da.
Oczywiście roladki przędłam również na kołowrotku. Tu już czuję się pewniej.
Przędzie się bardzo przyjemnie. Wełna jest szorstka w dotyku, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Przędłam woolen snując nitkę używając long draw.
Chyba muszę zrobić jakiś słownik bo właśnie sobie pomyślałam, że te anglojęzyczne terminy nie każdy zna. Polskich niestety jeszcze nie opracowałyśmy, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem.
W planie trójnitka, klasyczna, na poprawiające krążenie skarpety.
Na drutach nic nowego. Nadal rustykalny sweterek z ręcznie przędzionej alpaki. Wczoraj zabrałam się za podnoszenie dekoltu z tyłu, dziś planuję go wykończyć i może jutro uda się zająć dołem.



































