Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Corriedale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Corriedale. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 czerwca 2017

Perły i Mięta

To pierwszy post opisujący nowości w naszym malutkim Sklepiku z czesankami.
Czesanki_pl na Allegro ma zaledwie miesiąc, ale w tym czasie nie próżnowaliśmy i dużo pracowaliśmy, a przed nami jeszcze wiele, wiele pracy. W planie jest sklep internetowy z prawdziwego zdarzenia, ale potrzebujemy czasu.
Dotarła do nas dostawa z Wielkiej Brytanii, a w niej nowości takie jak czesanka Perła oraz czesanka Mięta.

Perła to włókno celulozowo-aminokwasowe otrzymane przez nasycenie celulozy roślinnej drobinkami masy perłowej. W dotyku miękka, dająca uczucie chłodu. Biała, z pięknym perłowym połyskiem. Producent opisuje ją jako naturalny filtr przeciw promieniom UV na poziomie UVA 30. Dodatkowo ma zdolność absorpcji wilgoci co czyni ją idealną na letnie przędze a w efekcie dzianiny typu bluzeczki, topy itp.

Tak się prezentuje:

 Przypomina mi nieco czesankę z kukuryczy (Ingeo), ale jest od niej szlachetniejsza.

Druga letnia nowość to Mięta, ponownie włókno celulozowe, ale nasycone drobinkami Mięty pieprzowej. Tu uczucie chłodu w dotyku jest dużo wyraźniejsze. Oczywiście powąchałam i zdziwiłam się, że nie czuję wyrażnego zapachu mentolu (składnik olejku eterycznego mięty). Czesanka przypomina mi nieco jedwab Tussah. Ma kolor złota przełamanego szarością, jest miękka, jedwabista i chłodzi.


Z roślinnych nowości to tyle.
Uwielbiam wełnę sercem i duszą, dlatego sprowadziłam rasy typowo brytyjskie jak Shetland, Blue Faced Leicester, Southdown, Swaledale, Cheviot w wersji superwash oraz Polwarth. Przędłam również Manx-a Loaghtan i polubiłam bardzo tę wełenkę, więc również jest dostępa.
Fascynują mnie bardzo rasy owiec z północy, zachodu i odleglych stron dlatego zamówiłam dwa naturalne kolory wełny Islandzkiej (szarość i brąz), wełnę Norweską oraz francuską Charollais.
Po uprzędzeniu ostatniej farbowanki w zieleniach/turkusach i granacie stwierdziłam, że Corriedale to jedna z moich ulubionych wełen, więc jest od dziś jest dostępna w kolorze szarym i białym. Nie zabrakło również wełny dla początkujących czyli South American.

poniedziałek, 29 maja 2017

Zielono mi

Zauważyłam, że ostatnio często sięgam po kolor zielony.
Ciekawe bo na codzień nie przepadam za zielenią inną niż roślinna. Chyba zielono mi w duszy.

Postanowiłam wypróbować core spinning i wybór padł na runo Texel, które jakiś czas temu wymieszałam z angeliną i jedwabiem sari w ręcznie wyciąganej dizem taśmie.






Było to "core" puszyste czyli przędzione bez wygładzania, a osiągane za pomocą krótkiego i szybkiego wysnuwania taśmy pod kątem 90 stopni w stosunku do nitki stanowiącej rdzeń. Są nierówności, tekstury, różne struktury jak na Art Yarn przystało.

Po grubasku przyszła kolej na coś naturalnego w kolorze, a dokładniej BFL Oatmeal, który już jakiś czas sobie grzecznie czekał na uprzędzenie. Tu bez specjalnych fajerwerków. Po prostu woolen, dwunitka.
Chciałam uwydatnić cechy wełny czyli miękkość, puszystość i kolor z pięknym półpołyskiem.







A później znowu  zieleń w duszy dała o sobie znać, razem z tęsknotą do morskiej laguny, lata i wakacji. Farbowanka powstała niedawno. Soczyście kwaśna zieleń, turkusy i nutka granatu zamieniły się w singla. To Corriedale, jedna z moich ulubionych wełen. Zrobiłam próbkę Navajo, ale nie spodobała mi się i singiel pozostał singlem.



A obecnie na szpuli, znowu zieleń, a jakże!

piątek, 21 kwietnia 2017

Zima wiosną....

Dwa dni temu spadł w Krakowie śnieg, przedwczoraj też....Protestuję! Jest kwiecień, wiosna i powinno być ciepło i słonecznie!
Nitki ostatnio wiosenne kręcę jakby na przekór aurze.

Powstała wiosennie zielona dwunitka. Wełna Corriedale z szczmielem białym czyli ramią. 96m/50g, przędziona metodą woolen.

Ukręciłam również Art Yarna. Nie znam polskiej nazwy, po angielsku nazywa się "Coils"

Jest to mieszanka z Owieczkowego pudełka czyli merynos, alpaka i włókno różane, bardzo mięciutka.

Na koniec dzisiejszego wpisu nitka, która mnie osobiście kolorystycznie nie leży, ale znalazło się sporo osób, którym się podoba, dlatego szybko zmieniła właścicielkę.

Jest to BFL z jedwabiem Tussah w singlu. 102gramy/430 metrów. Bardzo mięciutka, z pięknym i szlachetnym połyskiem jedwabiu. Ta szlachetna mieszanka prawdopodobnie stanie się chustą.

Gotowe są kolejne nitki, ale czekają na zdjęcia czyli słoneczną pogodę z dużą ilością dziennego światła.



sobota, 25 marca 2017

Sprzęty i materiały do pracy

Ciekawym zbiegiem okoliczności ostatni tydzień upłynął na dostawach narzędzi i materiałów do pracy. Jupiii! Radość tym większa, że na niektóre z nich czekałam kilka miesięcy.

Zatem od początku:

Czyli projekt "Owieczka- prządkowe pudełko" niespodzianka, a w nim same rarytasy.

Len, Wensleydale, Szczmiel biały czyli Ramia indyjska oraz wyczeski z prawdziwej angory. Prawdziwy rarytas- angora z królików hodowanych i traktowanych etycznie, cruelty free.

W wiosennej edycji nie mogło zabraknąć koloru:
Z lewej nie ruszona jeszcze przeze mnie mieszanka Corriedale z Szczmielem białym "Przebiśnieg", a z prawej przygotowany projekt do wykonania. Skład szlachetny: merynos, włókno różane, jedwab, baby alpaka. Pomysł mam sprecyzowany, sama jestem ciekawa nitki bo to eksperyment :)

Kolejny eksperyment to moje autorskie połączenie runa rzadkiej rasy owiec Manx Loaghtan, (które również było częścią Pudełka) z jedwabiem sari oraz włóknem sojowym. Nie pokażę całości, jedynie uchylę rąbka tajemnicy.
Cappuccino czekoladowe z pudrem malinowym. Bardzo jestem ciekawa nitki.

Na deser prządkowe przydasie z Pudełka czyli przepiękny Diz z drzewa oliwnego, saszetka płynu do prania surowego runa oraz słodki akcent- owieczka, która zamieszkała już na moim kołowrotku.
Ale to nie koniec rarytasów tego tygodnia. Po kilku miesiącach czekania mam! mam! tablicę do mieszania włókien czyli Blending Board! Mąż mi zrobił :) Przecież jak mężczyzna powiedział, że coś zrobi, to zrobi. Nie trzeba mu co pół roku przypominać....
Tablica jest wyjątkowa bo wielkość obszaru roboczego to aż 30cmx30cm. Nie znalazłam takiej na rynku Polskim. Pierwsza wprawka wyglądała tak.
Jest to runo owcy fińskiej w czerni z włóknem sojowym i angeliną. Jeszcze niedoskonałe, jeszcze nie najładniejsze, ale są pierwsze roladki (rolagi).

Ponieważ małżonek miał dobry dzień doczekałam się również hackli, które już testowałam i bardzo wspomagają pracę z runem wrzosówki i polskiego merynosa.
Na koniec coś do tkania czyli dębowe czółenko oraz tabliczki tkackie również z dębu, ale bielonego, czyli fascynacja krajkami mi nie mija ;) a kram Yggdrasill zrealizował moje zamówienie.


Na kołowrotku kończy się prząść szary merynos, ale nie sposób było zrobić mu zdjęcie, więc pokażę dopiero gotową niteczkę. Mam nadzieję, że uda się zdwoić w nadchodzącym tygodniu i zabrać za pudełkowe rarytasy. Nie mogę się doczekać!