A, że spełniło się moje marzenie o posiadaniu nowoczesnego kołowrotka to już w ogóle przepadłam, ale pacjent odmawia leczenia ;)
Moje wymarzone (sensowne cenowo) nowe koło to Ashford Kiwi 2, które udało mi się sprowadzić w cenie niższej niż polskie kołowrotki.
Czy mam jakieś zastrzeżenia? W sumie tak, o ile prawie cały kołowrotek jest wykonany z drewna, o tyle samo koło napędowe jest z płyty. Mam wersję ekonomiczną czyli nielakierowaną, więc na pewno go wymaluję żeby zabezpieczyć przed zanieczyszczeniami.
Poza tym chodzi jak złoto i bardzo lekko mi się na nim pracuje, jeśli mam być szczera czuję się jakbym przesiadła się z Malucha do Volvo ;)
Nowy kołowrotek-nowe włóczki:
Najpierw uprzędłam cieniznę i eksperyment czyli włókno bananowe, w 50gramach jest 200metrów dwunitki. Jest to typowa czesanka roślinna czyli wymagająca uwagi i cierpliwości, ale jej plusem jest bardzo ładne przyjmowanie skrętu i wytrzymałość na rozerwanie.
Po cieniznach przyszła kolej na grubaski, szczerze mówiąc dużo większe wyzwanie dla mnie ;)
Uprzędłam runo Polwarth z jedwabiem Mulberry.146m/102gramy WPI=9 N-ply
Później wzięłam się za wełenkę Nowozelandzką, którą zafarbowałam kilka miesięcy temu. Aby zachować szaleństwo kolorystyczne, troiłam Navajo. Wyszło 140m/98gram. WPI=11
Jeszcze zaległa włóczka czyli mieszanka Falkland z włóknem różanym. Miejscami poprzekręcałam, muszę przepuścić jeszcze raz ten motek przez koło, albo przewinąć kilkukrotnie dla rozluźnienia skrętu bo szkoda mi tych kolorów. 330m/100g. WPI=19
Na dziś tyle, kolejne włóczki schną po stabilizacji, szczegóły wkrótce.


























