Pokazywanie postów oznaczonych etykietą navajo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą navajo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 marca 2017

Winogrona dojrzały

Dziś będzie więcej zdjęć niż tekstu, ale to chyba nikomu nie przeszkadza ;)

Uprzędłam i ustabilizowałam moje "Winogrona". Wyszło słodko i soczyście moim zdaniem.





Ciężko ze światłem bo za oknem szaro i buro, ale mam nadzieję, że widać co trzeba.

Wełenka to Falkland farbowany przeze mnie w fuksje, fiolety i granat.



Wyszło 552m/100g trójnitki skręcanej navajo 26wpi czyli waga lace. Wychodzi na to, że singla było ponad 1,5 kilometra.




Sporo czasu mi zeszło na kręcenie tej niteczki, jest ona nieco szorstka w dotyku, ale z efektu końcowego jestem zadowolona.


poniedziałek, 30 stycznia 2017

Podsumowanie stycznia

 Codzienne obowiązki bardzo mnie pochłaniają, ale wieczorami ręce aż rwą się do kołowrotka.

Uprzędłam moje pastele z runa owieczki South American.
Chciałam wypróbować fraktale, więc mam:





A tu już po stabilizacji skrętu:

Wyszło 388m/103g czyli grubość zbliżona do skarpetkowej. Jestem zadowolona z tej włóczki.
Czesanka bardzo przyjemna w pracy i wydajna.

Po farbowanych kolorkach zachciało mi się czegoś naturalnego, więc uprzędłam grubszą nitkę z runa Finnish i skręciłam navajo.


Wyszły mi dwa precelki po ok. 50g każdy (140m/100g) 3ply, 16 wpi czyli sport weight.

Na pewno nie będzie to moje ulubione runo, szorstkie, gryzące, włochate, ale kolor ma absolutnie przepiękny!
Walczyłam by pozbawić go nieco tej "żartości" i starałam się nie skręcać zbyt mocno. Udało mi się na tyle, że na drutach mam Zwariowany Otulacz na bazie Miesiąca tematycznego u Intensywnie Kreatywnej
Oczywiście kiedy będzie gotowa moja wersja nie omieszkam się pochwalić.

A na koniec dzisiejszego wpisu przędza-wyzwanie czyli...alpaka z jedwabiem w stosunku 50/50.

Ostatecznie wyszło 190m/50g, sporo czesanki zepsułam przez brak wprawy i wyczucia.



Nie jestem zadowolona z tej nitki, bardzo trudno mi się pracowało, kłaczy się  i sypie, a w czesance pełno kępek z włosków, które musiałam ręcznie usuwać. ALE!
Po wprawie da się snuć bardzo cieniutką nić. Szkoda, że nauczyłam się tego dopiero po 400 metrach...
Następnym razem uprzędę niteczkę grubości włosa i potroję. Dwunitka zdecydowanie mi się tu nie podoba, grubość za duża i w ogóle nie. Cóż wszak się dopiero uczę.
A następy raz będzie ponieważ nitka jest cudownie miękka, lejąca i ma niesamowity połysk jedwabiu :)